Co roku w Polsce na rozwód decyduje się kilkadziesiąt tysięcy małżeństw i tendencja z roku na rok jak pokazują dane z GUS jest niestety rosnąca. Wiąże się to z olbrzymim ładunkiem emocjonalnym, a dodatkowo trzeba decydować co zrobić z opieką nad dziećmi, kto i ile ma płacić alimentów, no i jak podzielić posiadany majątek w tym obciążone hipoteką mieszkanie lub dom. Sytuacja w której chcemy rozstać się ze współmałżonkiem generalnie nie jest łatwa, a posiadanie wspólnego kredytu hipotecznego może to jeszcze bardziej skomplikować.

Idealnego rozwiązania nie ma, ale można wskazać co najmniej 3, które postaram wam się krótko opisać łącznie z konsekwencjami jakie potencjalnie za sobą niosą.

3 możliwe rozwiązania jeśli chodzi o kredyt hipoteczny po rozwodzie

1. Sprzedaż nieruchomości obciążonej kredytem.

Jeżeli żadne z Was nie chce przejąć nieruchomości oraz długu, to najprostszym rozwiązaniem jest sprzedaż. Kupujący, pokrywając cenę zakupu, spłaca zadłużenie na hipotece, a nadwyżką między ceną zakupu, a saldem do spłaty kredytu, dzielicie się wg. ustalonych proporcji. Niestety przy kredytach walutowych (np. zaciągniętych we franku szwajcarskim), takie rozwiązanie może okazać się niemożliwe – jeśli saldo zadłużenia w przeliczeniu na PLN przekracza obecną wartość nieruchomości. W takiej sytuacji rozsądnie będzie rozważyć pozostałe opcje.

2. Przeniesienie kredytu na jedną osobę.

Idealne rozwiązanie w momencie, gdy wiadomo kto przejmie nieruchomość i będzie spłacał kredyt. Warunek konieczny – osoba przejmująca musi posiadać samodzielnie zdolność kredytową na kwot kredytu, która została do spłacenia. Byli małżonkowie podpisują wstępną umowę podziału majątku, gdzie jedno z nich deklaruje chęć odkupienia udziałów drugiego za określoną kwotę lub bez dodatkowej kwoty z deklaracją przejęcia finansowania nieruchomości na siebie.

Czasem trzeba dobrać dodatkową kwotę na spłatę byłego męża/żony, a obecny bank kredytujący może nie chcieć osłabiać swojej pozycji, odłączając od długu drugą osobę. Wówczas najlepszym rozwiązaniem jest tzw. refinansowanie kredytu w innym Banku z dobraniem dodatkowej kwoty na spłatę byłego męża/żony. Jeśli kredyt był udzielany w czasach, kiedy marże były dużo niższe, to niestety takie przeniesienie zaowocuje pogorszeniem warunków kredytowania, ale jednocześnie można wydłużyć okres spłaty aby obniżyć docelową ratę (o ile wiek na to pozwala).

3. Najem nieruchomości.

W sytuacji gdy, żadne z Was nie chce/nie może przejąć nieruchomości i kredytu i jednocześnie nie jest możliwa sprzedaż, należy rozważyć najem. Warunkiem koniecznym jest oczywiście to, że obie strony muszą mieć gdzie mieszkać. Zyski z najmu będą opodatkowane albo ryczałtem, albo na zasadach ogólnych i powinny wystarczyć na pokrycie raty spłacanego kredytu.
Domyślnie wszystko dzielimy po połowie (zyski/podatek/raty kredytu). W tej konfiguracji jeśli jedno z Was będzie chciało kupić inne mieszkanie na kredyt, musi pamiętać, że posiadany obecnie kredyt hipoteczny na „starą/dotychczasową” nieruchomość, będzie obciążał jego zdolność kredytową. Bank mający udzielić nowego kredytu nie będzie dzielił raty starego kredytu na pół z uwagi na dwóch kredytobiorców, tylko przyjmuje, że istniejąca rata w 100% obciąża solidarnie oboje byłych małżonków. To rozwiązanie też nie wymaga zgody Banku.

Rozwód i wynikające z niego konsekwencje ekonomiczne to bardzo trudne przeżycie dla obydwu małżonków. Osobom, które przez niego obecnie przechodzą życzę wytrwałości i siły. Jeżeli mogę jakoś lepiej telefonicznie wyjaśnić powyższe rozwiązania – serdecznie zapraszam.